Historia pewnej wizytówki…
Kiedy Karolina zakładała swoją pracownię ceramiki artystycznej, miała już świetny pomysł, piękne produkty i ogromny zapał do pracy. Na pierwszych targach rękodzieła klientka zapytała ją o kontakt do pracowni. Karolina zaczęła nerwowo szukać kartki, by zapisać numer kontaktowy i nazwę swojego profilu na social mediach. Wtedy zrozumiała: nawet najpiękniejsza marka potrzebuje czegoś konkretnego, co można wręczyć i zostawić po sobie. Czegoś, co robi dobre pierwsze wrażenie i zachęca do skorzystania z usług ponownie. Wniosek?
Potrzebuje wizytówki
Dzisiaj Karolina rozdaje je z dumą:
- proste,
- eleganckie,
- zaprojektowane z dbałością o detale.
I co najważniejsze: działają. Jej klienci chętnie do niej wracają, dzwonią z zamówieniami, wiedzą, jak się z nią skontaktować i gdzie jej szukać. A wszystko dzięki małej, sztywnej karteczce z Uwolnij Kolory.

